Gazeta Monneta

Wstępniak: Moc słowa

Okładka do numeru 17
Numer XVII

Wstępniak: Moc słowa

Chociaż żyjemy w kulturze obrazkowej, słowo towarzyszy nam od wczesnego dzieciństwa. Rodzice niemowlaka z niecierpliwością czekają na pierwsze wypowiedziane słowa dziecka. Czy to będzie „tata”, czy „mama” jest zagadką dla całej rodziny. Dziecko jest otoczone przez różnych dorosłych, równolatków, starsze i młodsze rodzeństwo. Chłonie od wszystkich słowa. Jeśli rodzice są dwujęzyczni, często przyswaja dwa różne języki. Zasadą jest konsekwencja, czyli jeśli mama mówi do dziecka po francusku, a tata po polsku, mały uczeń będzie wiedział, w jakim języku odpowiedzieć. Łatwo skojarzy dźwięki z daną osobą. Podobnie nauka języka odbywa się w przedszkolu. W Międzynarodowym Przedszkolu Misia Paddingtona w każdej grupie jest dwoje wychowawców, jeden polskojęzyczny, drugi anglojęzyczny. Od początku dziecko w naturalny sposób kojarzy, w którym języku usłyszy o nowej zabawie lub wykonaniu fascynującego zadania. 

Słowa nam są przekazywane w różny sposób. Gdy jesteśmy jeszcze mali wyostrza się nam zmysł słuchu. W wieku kilku lat zaczynamy się uczyć literek i powoli musimy się mierzyć ze stworzonym przez nie tekstem. Jeśli to będzie język chiński, słowo jest reprezentowane przez cały znak. Rodzice czytają nam historyjki do poduszki, ale staramy się też powoli sami zmierzyć z wydrukowanymi opowieściami. Najchętniej takimi, które pokażą nam świat baśni i fantazji. Szukamy książek, dzięki którym możemy się zanurzyć w opowieściach o nieznanych krainach lub utożsamić z ciekawą postacią. Z biegiem lat wybierane przez nas historie do czytania dorośleją, stają się coraz trudniejsze i wymagające. Jeśli lubimy się bać, sięgamy po powieści detektywistyczne lub horrory. Jeśli akurat jesteśmy zakochani, wolimy romanse i powieści obyczajowe. Jeśli lubimy muzykę, z chęcią zanurzymy się w biografię wybranego kompozytora.

No, ale oprócz tekstu mamy ciągle przed oczami obrazy – bez przerwy „przewijamy” filmiki na naszych smartfonach i tabletach. Są bardziej atrakcyjne od grubej książki, zwłaszcza tej zadanej jako lektura licealna. Czy umiemy się skoncentrować nad długim tekstem? Czy kultura obrazu nie zabije w bliższej lub dalszej przyszłości literatury? A może literatura zacznie ewoluować w coś pomiędzy. Ostatnim hitem wydawniczym jest powieść graficzna. Połączenie tekstu, często bardzo przejmującego i głębokiego, z rysunkiem. Pamiętam z dzieciństwa jak pochłaniałem komiksy z Kajko i Kokoszem. Może teraz warto odkryć najnowsze powieści graficzne. Czasami nie mamy warunków do przeczytania dłuższego tekstu. Jedziemy w zatłoczonym tramwaju lub czeka przed nami sterta ubrań do prasowania. Na ratunek przychodzą audiobooki. Możemy posłuchać ulubionej powieści, często w znakomitym aktorskim wydaniu. Papier powoli odchodzi w niebyt. Pierwszym pytaniem uczniów, gdy zadaję nową lekturę jest to, czy można używać wersji w PDF, na tablecie lub komórce. Są również plany, aby egzaminy maturalne IB były w przyszłości pisane tylko na komputerach. Uczniowie ugrzęzną w elektronice na dobre.

Słowo, w takiej czy innej formie, przetrwa, dlatego mam nadzieję, że książka drukowana nadal z nami pozostanie. Moim zdaniem nic nie zastąpi zapachu świeżo wydrukowanej powieści. Cieszę się, że Gazetę Monneta mogą Państwo  czytać zarówno w wersji papierowej, jak i w wersji elektronicznej. Wiosenne artykuły o mocy słowa (i nie tylko) czekają na naszych czytelników. Życzę przyjemnej lektury i zanurzenia się w opowieściach naszych autorów!

Aleksander Jarnicki

Redaktor Naczelny Gazety Monneta