Gazeta Monneta

W rytmie ciszy

Agata
Numer XVI

W rytmie ciszy

Agata Szaryńska-Szlaz

Muzyka ma swoje miejsce w przestrzeni publicznej.

Wybieramy ulubionych artystów, koncerty, występy, recitale solowe, festiwale, imprezy artystyczne, muzyczne programy rozrywkowe. Granie, śpiewanie, słuchanie… Zdobywamy zaproszenia i bilety, rezerwujemy miejsca siedzące, stojące, na płycie… Muzyka brzmi w salach koncertowych, operach, teatrach, kościołach, na scenach plenerowych, w miastach i parkach.

W czasach studenckich, podczas mojego pobytu we Francji zafascynowało mnie święto „Fête de la Musique”, obchodzone w czerwcu. W tym dniu nie obowiązuje „cisza nocna”, a muzyczny nastrój udziela się prawie wszystkim. Oryginalna nazwa święta „Fête de la Musique” jest grą słów i brzmi jak zwrot „Faites de la musique!” (pl. Róbcie muzykę!), który zachęca do muzykowania. Pamiętam uliczki Clermont Ferrand, gdzie artyści i miłośnicy muzyki dawali koncerty, a miasto nie spało całą noc, tylko grało i śpiewało do świtu.

Inny przykład francuskiego muzycznego show to Szalone Dni Muzyki. Przeczytałam o tym wydarzeniu na ekranie informacyjnym w tramwaju. Dowiedziałam się, że polska edycjaLa Folle Journée – międzynarodowego festiwalu, który odbywa się we francuskim Nantes – powstała z inicjatywy Sinfonii Varsovii. Program wydarzenia jest niezwykle bogaty: koncerty orkiestrowe i kameralne, koncerty muzyki dawnej, tradycyjnej, jazzowej i współczesnej, koncerty familijne…


Muzyka ma swoje miejsce także w naszej przestrzeni szkolnej.

W Monnecie rok szkolny rozpoczął się wykładem właśnie o muzyce. Celebrujemy ją licznymi wydarzeniami nawiązującymi do Jesieni z Chopinem. Można by jeszcze wybrać się z uczniami na spacer szlakiem multimedialnych ławeczek Chopinowskich na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie…

Tydzień poświęcony zdrowiu psychicznemu również nawiązuje do muzyki. Tegoroczny temat przewodni to „Music for a sound mind”. Czekamy już na kolejny festiwal MISME – Monnet International School Music Event, na którym wystąpią uczniowie Monneta, zaprzyjaźnione zespoły i inni artyści.

Muzyczne dzwonki na lekcje i przerwy w naszej szkole to także sposób na obcowanie z dźwięcznymi utworami na co dzień. Niektórzy je lubią, innym się trochę znudziły. Niejeden gość Monneta się nimi zdziwił, zachwycił lub o nie dopytywał.

W Monnecie muzyka znajduje się nawet w ofercie przedmiotowej programu matury międzynarodowej IBDP. W tym roku, dwoje abiturientów przystąpi do matury z muzyki na poziomie podstawowym i rozszerzonym. Trzymam za nich mocno kciuki!

Muzyka w przestrzeni prywatnej brzmi bardzo różnorodnie.

W mojej rodzinie muzykuje się na gitarze, perkusji i oboju. Nie lada wyzwaniem jest za to pogodzenie gustów i preferencji muzycznych domowników. Podgatunki metalu: deathcore – reprezentowany przez zespół Lorna Shore czy death metal w wykonaniu Gojira (choć to grupa francuska) odległe są bardzo od chanson française – piosenki francuskiej w wykonaniu artystów takich jak: Édith Piaf, Yves Montand, Gilbert Bécaud, Charles Aznavour, Jacques Brel, Georges Brassens, czy tym bardziej poezji śpiewanej przez Wolną Grupę Bukowina np. w utworze „Pejzaże harasymowiczowskie”.

Mimo wszystko, staramy się być dla siebie wyrozumiali…

Zupełnie nie mam słuchu muzycznego. Fałszuję. Moja edukacja muzyczna jest bardzo mizerna. Nie rozpoznaję piosenek ani melodii, którymi ekscytują się przyjaciele czy domownicy.

Muzyka bywa dla mnie uciążliwa. Szczególnie, gdy sąsiad narzuca swój repertuar lub czyjeś radio samochodowe katuje przebojami…

Kiedy rozbrzmiewa u nas trash metal, denerwuję się słysząc hałas, agresywny wokal, nieprzyjazne dźwięki. Ale gdy mój syn sięga po gitarę i gra spontanicznie przyjemne kawałki swojej siostrze (np. „Taniec Eleny” Michała Lorenca) – łagodnieję.

Najbardziej odnajduję się jednak w ciszy.

Cisza wydaje się tymczasem niepopularna, nieatrakcyjna, krępująca. Może drażnić lub przerażać. Wiele osób jej nie lubi. W niektórych domach zapełnia ją radio, telewizor lub muzyka ze Spotify.

Dla mnie, cisza jest komfortem. W ciszy odpoczywam, regeneruję się czy koncentruję. Cisza uwalnia mnie od stresu i napięcia. Bez dźwiękowych bodźców zewnętrznych, myślę bardziej twórczo i działam sprawniej.

Czasem jednak niełatwo „usłyszeć ciszę”.

Nienawidzę dźwięków emitowanych przez pracujące maszyny i urządzenia wykorzystywane przy budowie dróg i ulic, dmuchawy do liści czy odkurzacze ogrodowe, kosiarki czy piły do gałęzi…

Hałas i gwar na szkolnym korytarzu też bywa czasem kłopotliwy.

Cisza jest trudno osiągalna. 

O ciszę trzeba zadbać, jeśli jej potrzebujemy.

Wybór wagonu ze strefą ciszy podczas podróży pociągiem? Pokój cichej pracy w szkole? Miejska biblioteka z przestrzenią do nauki i pracy w skupieniu? Własna pustelnia? Wybór ciszy niestety nie zawsze jest możliwy.

Ale cisza i tak wpisuje się w naturalny rytm. Poprzedza krzyk narodzin, towarzyszy odchodzeniu i zostaje po ostatnim oddechu.