Gazeta Monneta

Święta 2.0. – Rosalía i jej najnowszy album Lux

image
Numer XVII

Święta 2.0. – Rosalía i jej najnowszy album Lux

Aleksander Jarnicki

Chociaż o katalońskiej piosenkarce dowiedziałem się niedawno, zorientowałem się szybko, z jak wielkiego formatu artystką mam do czynienia. Urodzona w 1992 roku wydała właśnie swoją czwartą płytę Lux. Poprzednie jej nagrania były utrzymane w różnych stylach muzycznych. Debiutancki album Los Ángeles był w klasycznym stylu flamenco. Kolejny sensacyjny album – El Mal Querer to już swoista fuzja muzyki popowej oraz hiszpańskiej muzyki etnicznej. Album otrzymał wiele nagród, m.in. nagrodę Grammy za najlepszy album latynoskiej muzyki alternatywnej i rockowej. Singiel Malamente był bardzo popularnym utworem zarówno w Hiszpanii, jak i w całej Ameryce Łacińskiej. Po kilku latach Rosalía wydała album Motomami, pełen latynoskich rytmów, a współtworzony między innymi przez znanego amerykańskiego producenta Pharrella Williamsa. W singlu promującym płytę wybrzmiewa, oprócz artystki, topowa kanadyjska grupa The Weeknd. Motomami pokazał wszechstronną naturę Rosalíi. Mieszanka różnorodnych stylów muzycznych, takich jak  dembow, champeta, flamenco, bachata czy hip-hop została doceniona zarówno przez publiczność, jak i krytyków muzycznych.

Wydany w 2025 album Lux jest kontynuacją swoistej strategii Rosalíi, która nie tylko tworzy muzykę pełną wysokiego kunsztu artystycznego, ale również przyciąga szeroką grupę słuchaczy. Album jest zróżnicowany pod każdym możliwym względem. Z jednej strony muzyka. Dźwięki muzyki klasycznej są połączone z alternatywnym rockiem. Hiszpańskie flamenco zmieszane z etnicznymi elementami z Japonii czy Ukrainy. Operowy głos artystki miesza się z rytmicznym techno. Czy ta kombinacja jest przyswajalna dla słuchacza? W jednym z wywiadów Rosalía powiedziała, że najlepiej się słucha jej albumu w samotności, przy zgaszonym świetle. Można wtedy odczuć wszystkie emocje, które pojawiają się w nas podczas tej muzycznej uczty.

Kolejną warstwą albumu, powoli wyłaniającą się wraz z nowymi singlami, jest warstwa wizualna. Na okładce albumu widzimy artystkę w stroju przypominającym białym habit. W wywiadach udzielanych przez piosenkarkę zauważalne jest ufarbowane na biało pasemko włosów ułożonych w kształcie aureoli. Czy zatem płyta Lux jest płytą religijną? Czy odwołuje się do religii i duchowości? Z jednej strony inspiracją do tworzenia tekstów były żywoty wielu świętych kobiet. Możemy tu wymienić zarówno święte chrześcijańskie, takie jak Joanna D’Arc, święta Rozalia z Palermo, święta Hildergarda z Bingen, jak i muzułmańską mistyczkę Rabie Al-Adawiya. Z drugiej strony płyta jest pełna różnorodnej tematyki. Teksty dotyczą zarówno duchowości, jak i zdradzonej miłości (La perla), spełnionego związku (Sauvignon Blanc) czy przebaczenia (La rumba del perdón).

Warto przyjrzeć się przekazowi, jaki płynie z tekstów i wideoklipów Rosalíi. Pierwszy singiel ma polskie akcenty. Zaśpiewany w trzech językach, niemieckim, hiszpańskim i angielskim, utwór Berghain opowiada zarównoo konflikcie między cielesnością a duchowością, stracie i odkupieniu, jak również o poszukiwaniu światła w ciemności. Zaczyna się od chóralnego tekstu po niemiecku:

Seine Angst ist meine Angst,

Seine Wut ist meine Wut,

Seine Liebe ist meine Liebe,

Sein Blut ist mein Blut.

(Twój strach jest moim strachem, twoja złość jest moją złością, twoja miłość jest moją miłością, twoja krew jest moją krwią.)

Następnie Rosalía dodaje:

solo soy un terrón de azúcar

 Sé que me funde el calor

sé desaparecer

 cuando tú vienes es cuando me voy

(Jestem jedynie kostką cukru, wiem, że topi mnie żar, umiem zniknąć, kiedy ty przychodzisz, wtedy ja odchodzę.)

Później zaczyna śpiewać Björk, znana awangardowa piosenkarka islandzka:

The only way I will be saved is through divine intervention.

(Jedyne co może mnie ocalić, to boska interwencja.)

Pełen metafor i niedopowiedzeń tekst jest trudny do interpretacji i wprawia słuchacza w zakłopotanie. Kruchość naszego istnienia może być ocalona przez Boga. Życie ludzkie może się szybko skończyć, tak jak stopiona kostka cukru. Motyw sacrum piosenki łączy się z obrazoburczością kolejnych wersów (I’ll fuck you till you love me). Cielesność ludzkiego ciała miesza się ze świętością.

Warto zwrócić uwagę na przepiękny teledysk nagrany w Warszawie. Kiedy puściłem go moim uczniom, zadałem im zagadkę, czy rozpoznają polskie elementy? Szybko wyłowili scenę w warszawskim autobusie Solaris oraz reprodukcję Damy z gronostajem, której oryginał, pędzla Leonarda da Vinci, możemy podziwiać w Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie. Na jednej ze ścian mieszkania, pokazanego w teledysku, można też dostrzec plakat z układem obwodowym serca opisanym po polsku. Prawdziwym majstersztykiem jest odwołanie się w teledysku do sceny z filmu Krzysztofa Kieślowskiego Trzy kolory: Niebieski. W pewnym momencie Rosalía zanurza kostkę cukru, która wchłania kawę. Sam Kieślowski tak opowiadał o tym ujęciu:

To jest scena, w której Binoche, gdzieś mniej więcej w czterdziestej, pięćdziesiątej minucie filmu spotyka mężczyznę, który ją kocha. To jest scena, której towarzyszy muzyka, jeszcze nie wiemy, skąd ta muzyka się bierze, potem się okazuje, że to jest taki grajek, który gra na flecie na ulicy. Podobną rzecz zrobiliśmy w filmie „Białym” [„Trzy kolory. Biały”], tam też jest w pewnym momencie scena, jak Karol gra w metrze na ustnej harmonijce, na organkach. W tym momencie Julie odrzuca tego mężczyznę, ten mężczyzna wychodzi, zostawia ją samą.

(Burzec, M. „Oniryczna opowieść Rosalíi o wolności. Enigmatyczny klip pełen ukrytych przesłań kręcony w Warszawie.” www.euronews.com)

Muzyczna warstwa utworu to mieszanka muzyki klasycznej z piękną interpretacją Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej, eleganckiego popu i elektronicznego beatu. Prawdziwą sensacją okazał się niedawny występ artystki podczas rozdania muzycznych nagród Brit Awards. Rosalía, w białej sukni, wystąpiła wraz z grupą chóru i tancerzami. Piękny występ uświetniła też Björk w awangardowej niebieskiej kreacji. (Czyżby nawiązanie do Kieślowskiego?) Całość występu kończy taniec w rytmie techno. Zapewne to powiązanie z tytułem utworu Berghain, który jednocześnie znaczy „górski gaj”, jak również jest nazwą słynnego berlińskiego klubu techno.

Inne teksty artystki też są pełne ukrytych znaczeń i odwołań zarówno do kultury wysokiej, jak i popularnej. Ale prawdziwą przyjemnością jest słuchanie artystki. Muzyka jest połączeniem klasyki, popu i rytmów world music. W sam raz i na leniwe wiosenne popołudnie, i na wieczorne wyciszenie przed snem. A Rosalía zmienia się na naszych oczach w artystkę najwyższego światowego formatu. Przy tym jest nadal skromna i bezpośrednia. Polecam naszym czytelnikom gotowanie z artystką. Można w Internecie znaleźć klip, gdzie smaży tradycyjną hiszpańską tortillę z ziemniaków. Mimo ogromnej popularności, piosenkarka zachowuje zdrowy rozsądek. Jest dla mnie prawdziwą przyjemnością śledzić jej artystyczne poczynania. Tymczasem zachęcam naszych czytelników do przesłuchania jej najnowszej płyty Lux. Lux to po łacinie światło. I tego światła na nadchodzącą wiosnę Wam życzę!

Okładka najnowszego albumu Rosalíi Lux

Bibliografia:

Burzec, Marcelina. 6.11.2025. „Oniryczna opowieść Rosalíi o wolności. Enigmatyczny klip pełen ukrytych przesłań kręcony w Warszawie.” https://pl.euronews.com/culture/2025/11/06/oniryczna-opowiesc-rosalii-o-wolnosci-enigmatyczny-klip-pelen-ukrytych-przeslan-krecony-w-