Pod krakowskim i paryskim niebem. Bez zbędnych słów o sile malarstwa Olgi Boznańskiej
2026-03-22 2026-03-22 11:29Pod krakowskim i paryskim niebem. Bez zbędnych słów o sile malarstwa Olgi Boznańskiej
Anna Kucio-Bogdan
Według popularnego powiedzenia – obraz wart jest tysiąca słów. A może nawet więcej… W każdej epoce twórcy kultury starają się, poprzez swoje dzieła, przekazać odbiorcom pewne treści. W warstwie wizualnej rozważania dotyczą wyboru danej techniki, palety barw czy wreszcie tematu. Natomiast w warstwie słownej często pojawiają się pytania i refleksje, w jaki sposób artysta widzi świat i co w swej pracy odtwarza.
Jeszcze dość niedawno uważano, że artystów, takich jak Olga Boznańska, było wielu. Twierdzono, że niczym szczególnym się nie wyróżniała. Tematy, które podejmowała, były mało oryginalne, raczej codzienne niż wzniosłe. Portretowała osoby. Odtwarzała wnętrza. Często z bogatymi detalami. Określano ją jako szarą malarkę, portretującą smutne, zamyślone postacie, głównie kobiece, starsze lub młodsze, ubrane bardzo skromnie lub bardziej ozdobnie. Dla uzyskania efektu mieszała wiele odcieni szarości, których znawcom przedmiotu udało się naliczyć kilkadziesiąt. Tworzyła w podobny sposób zarówno w rodzimym mieście, stolicy Małopolski, jak i w Monachium, stolicy Bawarii, gdzie doskonaliła swoje umiejętności malarskie, a także w Paryżu, światowej stolicy sztuki, gdzie spędziła ponad połowę swojego życia.
Artystyczne zainteresowania rozwijała zarówno w domu, jak i poza nim. Szczęśliwie, środowisko rodzinne – tata inżynier i mama nauczycielka – rozumiało jej potrzebę tworzenia i kształcenia w kierunku artystycznym. Pierwszych lekcji rysunku udzielała jej właśnie mama – Eugenia Mondan, pochodząca z Francji nauczycielka i guwernantka. Legitymowała się dyplomem nauczycielskim z zakresu rysunku. Przybyła do Krakowa, gdzie nauczała w dobrze sytuowanych mieszczańskich domach. Wcześnie rozpoznała talent córki, która w późniejszym okresie pobierała indywidualne lekcje u uznanych w mieście malarzy. Podobno już jako dziecko, podczas wakacji w Zakopanem, kreśliła ołówkiem pierwsze szkice Tatr. Gdy dorosła, podjęła naukę na wydziale artystycznym Wyższych Kursów dla Kobiet – prywatnej instytucji edukacyjnej, ponieważ nie mogła, jako kobieta, podjąć regularnych studiów w Szkole Sztuk Pięknych, późniejszej Akademii Sztuk Pięknych.
Poza domem rodzinnym również nie brakowało Oldze artystycznych inspiracji. W XIX-wiecznym Krakowie można było, mimo rzeczywistości zaborów, zetknąć się ze sztuką i historią dosłownie na każdym kroku. Choć Boznańska zapamiętała Kraków jako miasto szare i smutne, a także mocno skonwencjonalizowane, jest mało prawdopodobne, aby artystyczny i kulturalny klimat miasta nie wpłynął na jej twórcze wybory. W mieście działo się dużo z inicjatywy artystów związanych ze Szkołą Sztuk Pięknych. Nadawali oni miastu artystyczny ton. Eksperymentowali z nowymi nurtami malarskimi. Brali udział w rocznicach znaczących wydarzeń historycznych. Owszem, dawała się dostrzec rywalizacja tradycji z nowoczesnością. Ta atmosfera nie mogła nie udzielić się młodej malarce. Już jako dziewczynka miała okazję obcować ze sztuką, gdyż w 1876 udostępniono dla zwiedzających pierwsze zbiory galerii Muzeum Książąt Czartoryskich, gromadzone od końca poprzedniego wieku, w dużej mierze sprowadzane z paryskiego Hôtelu Lambert. Żywe były opowieści o dawnych wiekach. Dyskutowano o narodowej przeszłości oraz roli, jaką miał pełnić Zamek Wawelski. Był zatem XIX-wieczny Kraków prężnym ośrodkiem kultury, który mocno wpływał na twórczość Boznańskiej. Nawet gdy mieszkała już w Paryż, powracała do Krakowa od czasu do czasu. Pod koniec lat 70. XIX wieku udaje jej się odwiedzić Paryż z okazji Światowej Wystawy. Po ponad 20 latach powrócić do niego i osiąść na stałe w ojczyźnie swojej matki. Podróżuje dużo i dużo ogląda, a jednak po przyjeździe do Paryża nie zmienia swojego stylu. Ani nawyków. Zawsze maluje w pracowni, w specyficzny sposób przedstawia w swych obrazach świat zewnętrzny. Mieszka w artystycznej dzielnicy Montparnasse, w której wielkomiejski szyk i elegancja miesza się z gwarem kawiarni i nocnych lokali, w których bywali artyści reprezentujący różnorodne nurty w sztuce.
Często pojawia się w jej obrazach motyw okna, które zapewnia bezpieczne przyglądanie się światu i nawiązuje do malarstwa wielkich klasyków. Świat zewnętrzny u Boznańskiej jest właściwie zawsze oddzielony od wnętrza pomieszczenia koronami drzew lub koronkami firanek. Nie widać dali, ogranicza się ona do tych kilku kamienic starego Krakowa lub Paryża. Jedyny obraz z odsłoniętym widokiem to namalowany, według historyków, w 1903 roku widok z okna na targ kwiatowy na placu de Ternes położonym na styku 8. i 17. dzielnicy.
Malarstwo Boznańskiej uznawane jest za psychologiczne i sugestywne. Ukazuje świat wewnętrzny i stany emocjonalne malowanych postaci, ale również emocje, które musi rozpoznać odbiorca. Obraz Imieniny babunidoskonale oddaje budowane napięcie.Mała dziewczynka trzyma w dłoni bukiet kwiatów, stoi z boku przy ścianie i w spokoju czeka. W tle starsza kobieta wykonuje robótkę ręczną. Dziewczynka nie spogląda w stronę babci ani starsza pani nie spogląda w stronę dziewczynki. Odbiorcy trudno jest zrozumieć ten chłód i dystans namalowanych postaci.Na innym obrazie – W oranżerii – młoda dziewczyna stoi pomiędzy kwiatowymi donicami. Mamy wrażenie, że donice, mimo swego piękna, ograniczają ją, dlatego dziewczyna z melancholią spogląda przed siebie. W stronę wolności. Jej świat wydaje się trochę ograniczony, cieplarniany, dusi się w narzuconych schematach. Ten obraz bywa często interpretowany jako artystyczny manifest malarki.
Boznańska była wierna swoim założeniom bez względu na miejsce, w którym tworzyła. Dzieła Olgi Boznańskiej zajmują poczesne miejsce na tle malarstwa akademickiego. Interesował ją człowiek i jego świat wewnętrzny. Malarka nadal zaprasza odbiorcę do samodzielnego nadania znaczenia treściom, które jej twórczość niesie.





Źródło : https://cyfrowe.mnw.art.pl/pl/artysci/54915