Gazeta Monneta

Moc słowa polszczyzny!

pexels-polina-zimmerman-3747507 (1)
Numer XVII

Moc słowa polszczyzny!

Krystyna Szrajber

Moc słowa, moc słów. Motto tej edycji Gazety Monneta, jak żadne inne do tej pory, bardzo mocno przemówiło do mojej duszy. Nasze słowa mają moc! Gdy słuchamy piosenki, czytamy wiersz, szepczemy miłosne wyznania – nasze słowa mają moc. Tym większą, że mówimy w najpiękniejszym języku świata. Nasz język – polski, to fenomen: bogactwo znaczeń, wielowarstwowość, poetyckość i magia.

Pozwolę sobie przytoczyć pewien znaleziony w otchłaniach Internetu tekst:

Przeczytałam ostatnio ciekawostkę, że sztuczna inteligencja podobno najlepiej reaguje na polecenia wydawane po polsku. Serio.

Że polski jest jednym z najprecyzyjniejszych języków, z którymi AI potrafi współpracować.

Nie wiem, czy to prawda, czy kolejny internetowy mit, ale pomyślałam, że to świetny pretekst, żeby napisać o czymś, co często wraca w moich rozmowach i przemyśleniach.

Od wielu lat mieszkam za granicą. Właściwie połowę życia spędziłam, posługując się innymi niż polski językami. Znam ich kilka, używam ich w pracy, w relacjach, w codzienności.

Ale piszę po polsku.

I z każdym rokiem, z każdą książką, z każdym przeczytanym wierszem i obejrzanym filmem, coraz bardziej zachwycam się polszczyzną.

To, jak bogaty, giętki, słowotwórczy i precyzyjny jest nasz język.

Polski potrafi być jednocześnie dramatyczny i dowcipny , czuły i cięty, poetycki i konkretny.

To narzędzie o nieskończonych możliwościach.

Uczę jogi, filozofii i historii jogi po polsku, po angielsku i po francusku.

Ale kiedy mówię po polsku, czuję, że mam dostęp do najgłębszych pokładów sensu.

To język, który myśli i śni.

Polski jest jednym z najtrudniejszych języków świata.

Ucząc się go od dziecka, robimy codziennie genialny trening dla mózgu.

I może właśnie dlatego osoby, które naprawdę dobrze posługują się polszczyzną, tak często są po prostu bardzo inteligentne. (…)

Może warto po prostu pamiętać, że nasz język jest cudem.

Magiczny, stary, mocny, słowiański, z korzeniami sięgającymi sanskrytu.

Polszczyzna to nasz skarb.

Znalazłam ten wpis na koncie Pauliny Młynarskiej, dziennikarki, autorki książek, nauczycielki jogi. Można ją lubić lub nie, można się z nią zgadzać lub nie, ale gdy przeczytałam te słowa, to poczułam, jak rzadko, że są w pełni moje. Młynarska mówi o naszym języku, jak nikt i w sposób, w jaki sama czuję. Od zawsze towarzyszy mi w życiu zachwyt nad naszym językiem, jego bogactwem, nieskończoną możliwością kombinacji i struktur. Mamy w rękach, głowach i sercach prawdziwą super power! – cudownie wariantywny język pełen ukrytych znaczeń i niezliczonych połączeń.

          Magia języka polskiego sprawia, że możemy wyrażać nasze myśli w sposób nieskończenie różny. Możemy być rzeczowi, zaciekawieni, oburzeni, ironiczni, zakochani lub wściekli. Nasz cudowny język pozwoli nam wszystko wyrazić. Co więcej, melodia i akcent sprawiają, że jeden i ten sam tekst może wybrzmieć tymi wszystkimi emocjami. To język, w którym możemy żartować: lekko, inteligentnie, czerpać z wieloznaczności, nawiązań, podobieństw i sprzeczności. Gdy słucha się dobrej rozmowy prawdziwych erudytów – widać to bardzo dokładnie. Nawet mówimy, że rozmowa skrzy się. To nie przypadek. W ustach świadomych użytkowników nasz język błyszczy, czaruje i uwodzi.

Ale to nie jest tylko brzmienie i czar. To tez prawdziwa moc w relacjach. Możemy kogoś otulić naszym słowem, wesprzeć, wzmocnić i dodać mu sił. Ale możemy też ukuć, rozdrażnić, obrazić lub nawet – zniszczyć. To władza i odpowiedzialność. I znowu – bogactwo polszczyzny pozwoli na wszystko. Na czułą miłość i zjadliwą zazdrość – czasami wyrażone tymi samymi słowami, ale z odrobinę inną intonacją. Gdy lata temu moja ukochana Babcia mówiła do kogoś ty słodka córko! – adresatka dobrze widziała, że ma kłopoty!

Czy dzisiaj potrafimy korzystać z naszej wyjątkowej mocy? Co dzieje się z naszym językiem? Z pewnością tracimy słowa – coraz częściej słyszę pytania o wyjaśnienie znaczeń poszczególnych słów, jeszcze kilkanaście lat temu zupełnie oczywistych. Umykają znaczenia, delikatne żarty słowne stają się nieczytelne, zdania koślawe. Coraz rzadziej słyszę w przestrzeni publicznej długie, dobrze zbudowane, wielokrotnie złożone zdania. Zastępujemy je krótkimi komunikatami, chwytliwymi hasłami, graficznymi znakami. A przecież, jak pisał Ludwig Wittgenstein, granice mojego języka są granicami mojego świata. Czy dobrowolnie pozwalamy, by nasz świat się skurczył? Byśmy czuli, a nie umieli tego dobrze wyrazić? Byśmy używali wulgaryzmów, zamiast inaczej wyrazić nasze oburzenie i złość! By na wszelkie nasze uczucia wystarczyło nam jedno słowo?

Na przekór dzisiejszej ekonomii świata – celebrujmy nasz język! Czytajmy – świadomie wybierajmy teksty, które zabiorą nas na językową ucztę. Nawet, jeśli na początku będzie trudno. Nawet, jeśli nasz mózg, przyzwyczajony do coraz krótszych tekstów, będzie się buntował – czytajmy! Wybierajmy poezję, opowiadania, dobrze napisane powieści. Zwracajmy uwagę na tłumaczenia, porównujmy je ze sobą, wybierajmy te, które przemówią do nas językowo. Odkrywajmy na nowo MOC SŁOWA polszczyzny!