Gazeta Monneta

Czerwone serduszka a siła wyrazu. List do czytelnika.  

pexels-cottonbro-6830863
Numer XVII

Czerwone serduszka a siła wyrazu. List do czytelnika.  

Agata Szaryńska-Szlaz

Miły Czytelniku!

Jeśli masz w ręku Gazetę Monneta lub czytasz nasz kwartalnik w formie elektronicznej, to znaczy, że ten list jest do Ciebie.

W numerze zatytułowanym „Moc słowa” chciałabym podzielić się z Tobą refleksjami o sile wyrazu i zaprosić Cię do rozmowy, wymiany myśli i…wysłania listu do redakcji. Stwórzmy w naszej gazecie przestrzeń do korespondencji: rubrykę „Listy Czytelników”, gdzie byłoby miejsce, aby odnieść się do konkretnego tekstu publikowanego w szkolnym piśmie, wyrazić opinię o wydarzeniu, postawić – bez skrępowania – pytanie.

Komunikacja między autorem a czytelnikiem w magazynach lub Internecie przybiera różne formy. Można znaleźć obszerne teksty polemizujących ze sobą stron lub komentarze wyrażone w zwięzły sposób. W przestrzeni wirtualnej rozdaje się też hojnie czerwone serduszka.

Też ich używasz?  

Dla mnie, proste formy przekazu są bardzo wygodne w codziennym funkcjonowaniu. Kciuk w górę, serduszko czy wesoła buźka i wszystko jasne. Stosuję emoji w komunikacji. Wykorzystuję symbole.

Emotikony zastępują słowa i zdania. Popularne reakcje w formie obrazkowej ilustrują też emocje. Ale jaka jest ich siła wyrazu?

Emotki, których przydatność raczej doceniam, bywają też dla mnie kłopotliwe. Zdarza się, że otrzymana wiadomość tekstowa nie budzi żadnej pasującej do znanych obrazków reakcji. A może odpowiedź wymaga po porostu więcej zaangażowania?

Czasem nie wiem, co odpisać. Próba zastąpienia słów obrazkiem kończy się banalnie. Do różnych nieporozumień dochodzi też, gdy grafika nie oddaje zamierzonych intencji. Czy złożone ręce oznaczają prośbę czy podziękowanie? Który grymas wyraża niezadowolenie, a który raczej znudzenie? I czy w danej sytuacji wypada wysłać serduszko?

Wymieniam niekiedy komunikaty bez słów powitania, uprzejmości czy  wdzięczności. Ikonki wystarczają. Są wygodnie niedosłowne

Przeglądam na ekranie wiadomości bez werbalnej treści. Czerwone serduszko nie zawsze wynagradza jej brak. W dodatku, mocno już spowszedniało. Wszystko nim można polubić, pokochać, pochwalić.

Imieninowo lub świątecznie, zdecydowanie wolę wysyłać i otrzymywać osobiste życzenia niż obrazkowy bukiecik kwiatków na WhatsAppie. Przyjemniej mi się gotuje z książką kucharską od przyjaciółek, niż z kulinarnym tutorialem na YouTube opieczętowanym anonimowymi serduszkami bez wyrazu

W sformułowaniu „siła wyrazu” znajduję z kolei grę słów. Z jednej strony, rozumiem ten zwrot jako sposób i wydźwięk przekazu, a z drugiej, moc konkretnego słowa. W języku polskim słowo utożsamiamy często z wyrazem.

Zastanawiam się, które słowa mają dla mnie szczególne znaczenie. Jaki bagaż niesie „przepraszam”, jaką miarę wyraża „dziękuję”? I czy niedosłowność obrazków może je rzeczywiście zastąpić?

Trafiam na tekst piosenki autorstwa Barbary Sobolewskiej w wykonaniu grupy Mikroklimat i zachwycam się jego treścią. Oto fragment:

Są słowa

Są słowa kojące, pachnące radością,

Są słowa, które nosisz na dnie serca z wdzięcznością,

Są słowa, od których dłoń zaciska się w pięść,

Są słowa, po których spać nie możesz ni jeść.

A jak jest ze słowami pustymi i niedotrzymanymi?

Może jak w piosence Dalidy : Parole, parole, parole, parole, parole
encore des paroles que tu sèmes au vent (
tłum. własne: Słowa, słowa, słowa, słowa, słowa…Tylko słowa rzucane na wiatr…)

Lubię zabawę słowem. Lubię pisać do szuflady i do Gazety Monneta. Lubię zapach księgarni i twarde okładki książek. Lubię papier czerpany i kaligrafię. Lubię listy w kopertach i te drukowane w gazetach. A Ty?

Mniej lubię wiadomości na ekranach, ale o tym już  pisałam w felietonie „Spojrzenie sprzed i zza ekranów” w IX numerze Gazety Monneta.

Z pozdrowieniami

Agata

PS Miły Czytelniku, odezwij się, proszę. Tylko, dosłownie…napisz do redakcji. Czekamy!