Gazeta Monneta

Chopin – spécialité de la maison[i]

Bukowska piano
Numer XVI

Chopin – spécialité de la maison[i]

Anna Bukowska

Tego popołudnia był wyjątkowo głodny. Co gorsza, nie był w stanie przypomnieć sobie, kiedy jadł ostatni posiłek. Wszedł zmoknięty i zziębnięty do środka. Wnętrze wyglądało mniej więcej tak, jak je sobie od zawsze wyobrażał. Za rozświetlonym hallem o marmurowych posadzkach i kryształowych żyrandolach, w których poszczególne kryształy odbijały światło żarówek niemalże jak piryt[i], znajdowała się sala jadalna. Salę wypełniał długi stół cały pokryty białym obrusem z koronkami rodem z Alençon[ii]. Jego uwagę przykuła również delikatna, porcelanowa zastawa godna królewskiego stołu. Swój płaszcz powiesił na okazałym wieszaku, który stał tuż przy drzwiach wejściowych do hallu, więc teraz mógł po prostu zająć miejsce przy stole. Tylko które.

W sali jadalnej, poza nim, nie było nikogo. Do jego uszu nie dochodziły żadne dźwięki, nie licząc delikatnego stukania o marmurową posadzkę własnych butów. Przez chwilę wahał się, czy dobrze zrobił, że tutaj przyszedł. Ale czy miał wybór?

Przez chwilę szukał wzrokiem jakiegoś znaku, który mógłby wskazywać, że właśnie to miejsce przy stole zostało przeznaczone dla niego. Bezowocnie. Usiadł tyłem do ściany, wybierając środkowe miejsce przy dłuższym boku stołu. Dębowe krzesło okazało się dużo cięższe, niż można się było tego spodziewać. Z trudem udało mu się bezgłośnie je odsunąć. Usiadł. Teraz miał czas, by się rozejrzeć. Dopiero po chwili zauważył obrazy wiszące na ścianach. Jeden z nich, najprawdopodobniej – bo nie był pewien, pędzla Eugène’a Delacroix[iii], był portretem Fryderyka Chopina. Czyli dobrze trafił. Odetchnął z ulgą. Właśnie wtedy do sali wszedł kamerdyner i dyskretnie skłonił się w kierunku gościa. Podał siedzącemu spory rulon obwiązany szeroką, czerwoną szarfą. Po czym skłonił się ponownie i wyszedł tak samo bezgłośnie jak się pojawił.

Przecież to niemożliwe, by pantofle służącego były podbite filcem – pomyślał – a jednak ten potrafił bezszelestnie poruszać się po marmurowych podłogach. Zastanawiające.

Jednak jego myśli szybko wróciły do rulonu. Zsunął wstążkę i rozwinął, drżącymi z ekscytacji palcami, kartę. To, co trzymał, było niczym innym niż menu. Jednak, różniło się od tych, które do tej pory widział, a widział już przecież w swoim życiu niejedno. Skąd wiedzieli, że właśnie tego szuka? Jak mogli domyślić się, że właśnie tego potrzebuje? Przecież tylko on jeden doskonale wiedział, że tylko to pozwoli mu przeżyć. Czyżby nie był jedyny? Czy takich jak on jest więcej? Znowu musiał siebie strofować, że traci czas na niepotrzebne dywagacje. To go kiedyś zgubi, niechybnie…

Zamknął na chwilę oczy. To mu zawsze pomagało, by myśli wróciły na właściwy tor. Wziął głęboki wdech i rozwinął ponownie menu. Wiedział, że może wybrać zaledwie kilka, z ponad dwustu czterdziestu[iv], pozycji. Po kwadransie był gotowy, by złożyć zamówienie. Wiedział, że to będzie „uczta”, której nigdy nie zapomni.

– Na początek poproszę Preludium Des-dur nr 15 z op. 28[v], zwane deszczowym. Idealnie wpisuje się w dzisiejszą aurę, przyzna pan? – zwrócił się do kamerdynera. Służący dyskretnie skinął. Co uważniejsi obserwatorzy mogliby również dostrzec delikatnie podniesione kąciki ust, które wskazywały, że rozumie wybór gościa.

– Umieram z głodu, więc po przystawce muszę dostać coś większego. Poproszę zatem Sonatę g-moll op. 65 na wiolonczelę i fortepian[vi]. Rozumiem, że jest rzadziej wybierana niż koncerty fortepianowe, ale wciąż warta jest uwagi. Nie zaszkodzi mi? – spojrzał pytająco na służącego. Tamten lekko się żachnął i bez zastanowienia odpowiedział – Szanowny Panie, to jest Chopin, Fryderyk Chopin. Jedyny, niepowtarzalny, niepodrabialny. Raczy Pan chyba żartować!

– Dobrze, zatem z przyjemnością spróbuję, skoro pan poleca. Później, dla przełamania, prosiłbym coś lżejszego, podanego w innej konwencji. Powiedzmy, Mazurek B-dur, op. 7 nr 1[vii], ale… niech mnie Pan zaskoczy. Chciałbym spróbować czegoś znanego, ale inaczej – kuchnia fusion?

– Doskonale. Zaskoczymy pana – odpowiedział kamerdyner. Tylko proszę, by delektować się Mazurkiem, by odkryć całe bogactwo, jakie kryje w sobie, warto, by pochylił się pan nie tylko nad poszczególnymi nutami, ale i barwami, rytmem. Będzie pan zadowolony – uśmiechnął się.

–  Czy jest już pan też gotowy na deser? – mrugnął porozumiewawczo do gościa –  taka „uczta” musi zostać uwieńczona odpowiednim deserem. Mogę coś polecić?

– Jeśli mogę, poproszę o Etiudę E-dur op. 10 nr 3[viii]. Słyszałem, że to ulubiony utwór samego Fryderyka Chopina. To musi być coś wyjątkowego.

– W rzeczy samej, i ja to właśnie chciałem panu polecić na koniec. To będzie najlepszy możliwy deser…

To wiedział na pewno, że tego wieczoru, tej uczty z Chopinem, nie zapomni do końca życia. Jeszcze długo po wyjściu, nucił pod nosem Etiudę E-dur. Czuł się pełny, szczęśliwy, spokojny. Wiedział też, że zawsze, kiedy będzie znowu głodny, spragniony, może tam wrócić. Że muzyka Chopina czeka na niego i mu podobnych. Że nie jest sam. I że już nigdy nie będzie. 


[1] Za „Słownikiem języka polskiego”: spécialité de la maison [wym. spesjalite de la mezą]

1. «danie, które jest specjalnością jakiegoś lokalu lub domu»

2. «coś charakterystycznego dla jakiejś osoby, twórczości jakiegoś pisarza, artysty itp.»

[i] piryt: ma metaliczny połysk, co oznacza, że bardzo silnie odbija światło.

[ii] koronka z Alençon (fr. Dentelle d’Alençon) – tradycyjna, francuska koronka wykonywana techniką igłową w Alençon w Dolnej Normandii, określana mianem „koronki królowych i królowej koronek”.

[iii] W 1838 roku Eugène Delacroix namalował najbardziej znany obraz przedstawiający Fryderyka Chopina. Ten portret jest częścią nieukończonego dzieła „Chopin i George Sand”.

[iv] uznaje się, że Chopin pozostawił po sobie nieco ponad 240 kompozycji.

[v] https://open.spotify.com/track/108wTd2RBkQNnXxbK6jgmj?si=55a41fc8919f4a58

[vi] https://open.spotify.com/album/1HBOBpoaILbZRAQdQj8dGY?si=KXuRQAA5QQ24omrhsbyueA

[vii] https://open.spotify.com/track/2ikv7TjhPpoOFih6PJzufT?si=72fc2388eeda49c9

[viii] https://open.spotify.com/track/1itffdiBiTfZHuGnYUk0Xo?si=8cd7a4ffc5dc46d4