Liceum
Wybierz nasze liceum
Dlaczego IBGdy za namową nowego nauczyciela fizyki, Marka Piotrowskiego, zaczęliśmy przymierzać się do wprowadzenia IB w szkole, wielu z nas miało poczucie, że porywamy się z motyką na słońce. Do tej pory bowiem Międzynarodowa Matura była synonimem bardzo elitarnego klubu, do którego należały stare, zwyciężające we wszystkich rankingach duże licea. W Warszawie Kopernik plus dwa zagraniczne - The British School oraz American School of Warsaw. Wszystkie – renomowane, duże, z tradycjami. A my – kameralna szkoła prywatna, bez własnej sali do WF, bez przestronnych klas i różnych innych udogodnień.
Ale, przedzierając się przez stosy dokumentów IBO, czytając mission statement, programy, założenia, czuliśmy, ba, byliśmy coraz bardziej pewni, że mamy w naszej szkole coś, co jest w istocie w programie IB najważniejsze – mamy pełnych zapału, doskonale merytorycznie przygotowanych nauczycieli, a co najważniejsze mamy młodzież. Nie byli to raczej tzw. prymusi, w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale ludzie obdarzeni naturalną ciekawością, kreatywni, którzy często z trudem mieścili się w szkolnej rutynie. Nasi uczniowie i, co niezwykle ważne, także ich rodzice, również uwierzyli, że program IB to coś sensownego, projekt, w który warto się zaangażować. I gdy, jak w transie, przygotowywaliśmy się do kolejnych wizytacji ze Sztokholmu, by wreszcie uzyskać, jako pierwsza niepubliczna szkoła w Warszawie, certyfikat i autoryzację IBO, wierzyliśmy wszyscy - i nauczyciele i uczniowie - że robimy coś naprawdę ważnego, że zmieniamy jakość naszej edukacji. Bo program IB ma właśnie coś takiego w sobie, co daje każdemu uczestnikowi poczucie autentycznego wszechstronnego rozwoju. Nauczycielom pozwala uwierzyć, że znakomicie ucząc tworzą lepszy świat. Uczniów przygotowuje do życia i działania w coraz bardziej zróżnicowanym kulturowo i szybko globalizującym się świecie.
Oczywiście program IB to nie tylko wspaniałe uniesienia. To przede wszystkim dwa lata ciężkiej pracy - ucznia i nauczyciela. I oczywiście bardzo szybko okazało się, że nie wszyscy, tak uczniowie, jak i nauczyciele, potrafią stawić czoła nowemu wyzwaniu. Bo tak naprawdę program wymaga od ucznia nade wszystko chęci do pracy, dobrej organizacji i samodyscypliny, rzetelności i krytycznego, samodzielnego myślenia.
Nie da się ukryć, że w kolejnych miesiącach, wykruszali się, zarówno uczniowie jak i nauczyciele. Nie dlatego, że byli źli, ale nie potrafili „odnaleźć się” w tak odmiennej od doświadczeń tradycyjnej szkoły, rzeczywistości.
Teraz, po pierwszych maturach możemy powiedzieć, że wiemy, co pomoże uczniowi w osiągnięciu sukcesu, a co grozi porażką.
IB jest programem dla ludzi, którzy nie zadowalają się łatwymi rozwiązaniami, którzy lubią czasami „mieć pod górkę”, którzy stawiają na jakość swojej edukacji.
Jest z pewnością trudniejszy niż program polski – konieczność uczenia się w obcym języku nawet dla biegle posługujących się nim, jest sporym wyzwaniem. Trzeba dużo pisać, trzeba dużo myśleć, nie da się pewnych rzeczy wykuć z podręcznika, trzeba samemu wykonać eksperyment, zaplanować projekt, przeanalizować fragment prozy. I na nic się nie przyda adres: sciaga.pl. A na dodatek – trzeba się uczyć systematycznie aż sześciu (!) przedmiotów, bo do dyplomu (matury) są potrzebne oceny z każdego z nich. A jeszcze jest program CAS – 150 godzin działań, bardzo często na rzecz innych ludzi.
W sumie więc sporo. To może zniechęcać. Ale, gdy już ma się dyplom IB w ręku, gdy się umie dyskutować po angielsku i na temat DNA, odchylenia standardowego, przebiegu zimnej wojny czy na temat oblicza zła w światowej prozie, to daje satysfakcję. A gdy się jeszcze wie, że ten dyplom uznawany jest przez wszystkie uniwersytety europejskie i otwiera drogę na studia w Londynie, Madrycie, Goeteborgu, Krakowie czy Warszawie, to też jest miłe uczucie.
Film ze strony www.ibo.org